Czerwone Wierchy wypad w Tatry Zachodnie
2011/04/14 07:49 Komentarze: 0
Należą one do najczęściej atakowanych szczytów, jako że ich zdobycie nie sprawia nikomu większych kłopotów. Wystarczy wjechać kolejką na Kasprowy Wierch i zaraz potem wygodną (latem) granią, niewielkim nakładem sił, przy małym podejściu można zaliczyć kilka dwutysięczników.
Czerwone Wierchy są jednak bardzo zdradliwe: wydaje się, że szlaki poprowadzono "dookoła", gdy tymczasem Zakopane leży prawie u stóp, na wyciągnięcie ręki. Niestety w kronikach TOPR-u aż roi się od notek o spacerowiczach, których skusiły skróty. Łagodne łąki na stokach Czerwonych Wierchów nie wiadomo kiedy zamieniają się w bardzo strome urwiska i w pewnym momencie można tylko czekać cierpliwie na pomoc.
Czerwone Wierchy stanowią fragment głównej grani Tatr. Samo przejście trzykilometrowej trasy od Kopy Kondrackiej do Ciemniaka zajmie nie więcej niż godzinę.
Należy pamiętać, że łagodna u góry grań Czerwonych Wierchów jest w niektórych miejscach, a prawie w całości od północy, podcięta niedostępnymi, kruchymi i śliskimi urwiskami wapiennymi. Nie należy więc jej opuszczać jeśli nie zna się bardzo dobrze terenu. Również podczas burzy przebywanie na grani stanowi duże zagrożenie i należy ją w takich warunkach szybko opuścić, trawersując najlepiej od południa lub wręcz zejść na południe, nie przejmując się przepisami TPN, TANAP, ani granicznymi. Można także przeczekać burzę w górnej części Doliny Małej Łąki pod Przełęczą Małołącką, albo na dnie wiszących dolinek Litworowej lub Mułowej (najlepiej dojść do nich z boku lub skałkami w pobliżu Koziego Grzbietu - powrót z dolinek tą samą drogą!), jednak warto dojście do nich znać wcześniej. Kolejnym poważnym zagrożeniem jest tu mgła, która bardzo utrudnia orientację na obłej grani. W warunkach takich warto iść od tyczki do tyczki, zwracając także uwagę na słupki graniczne. Im więcej osób, tym łatwiej poruszać się tym sposobem we mgle. Najwygodniej połączyć przejście szlakiem z wycieczką na Kasprowy Wierch, skąd czerwone znaki doprowadzą do Kopy Kondrackiej w 1 godzinę. Nieco ambitniejszy wariant to: Czerwone Wierchy i wejście na Giewont.
Z Kasprowego Wierchu podążamy granią główną (miejscami szlak wymaga użycia rąk), na Przełęcz pod Kopą Kondracką. Stąd w 15 minut osiągamy pierwszy z czterech wierzchołków Czerwonych Wierchów. Kopa Kondracka, najniższy z tej grupy wierchów, w partiach szczytowych może wykazać się ciekawymi skałami przeobrażonymi - alaskitami, które ze względu na kolor zwie się białymi granitami. Z wierzchołka czerwone znaki wiodą na zachód, do Przełęczy Małołąckiej, a następnie na Małołączniak. Przejście tego odcinka zajmie około pół godziny. Po północnej stronie widnieje kocioł Świstówki, w zboczu którego ukryta jest największa polska jaskinia - Śnieżna. Zresztą w tym rejonie kryją się inne podziemne olbrzymy, jak Miętusia czy Lodowa. Możliwe jest przejście turystyczne z Doliny Małej Łąki na Przełęcz Małołącką (można przy odrobinie szczęścia trafić w okolice otworów wlotowych Jaskini Śnieżnej), próg należy wtedy pokonywać z jego orograficznie lewej strony. Przejście to jest zabronione przez przepisy TPN, stanowi jednak najszybszy sposób awaryjnego zejścia do szlaku dolinnego z przełęczy.
Małołączniak to od ponad stu lat miejsce "odpoczynku, podziwiania panoramy i picia herbaty" - jak radzi Walery Eljasz w swoim przewodniku. A jednak czasy się zmieniły: w ubiegłym wieku można było nałamać kosodrzewiny na opał, teraz trzeba mieć własny termos z gorącą herbatą. Bez zmian pozostał natomiast rewelacyjny widok na Tatry z narodową górą Słowaków - Krywaniem na czele.
Za Małołączniakiem, ok. 60 m niżej znajduje się Przełęcz Litworowa. Dobrze jest tu chwilę odsapnąć przed wejściem na najwyższy szczyt w grupie Czerwonych Wierchów i zarazem najwyższy wapienny szczyt w Polsce - Krzesanicę (2122 m). Sama nazwa informuje o wyglądzie góry - jej północna część, to strome "skrzesane" urwiska i kilkusetmetrowe ściany, opadające ku Dolince Mułowej. Przez skalne pęknięcia trzeba przejść do Przełęczy Mułowej i potem, już spokojniej, wdrapać się na pobliski Ciemniak - ostatni z Czerwonych Wierchów. Na odcinku grani, prowadzącym z Małołączniaka na Ciemniak, warto przyjrzeć się polodowcowym, wiszącym dolinkom w północnych zboczach Czerwonych Wierchów. Pod Przełączą Litworową znajduje się polodowcowa wisząca Dolinka Litworowa, podcięta 300-metrowym progiem skalnym o trudnościach taternickich. Dolinka Mułowa podcięta jest progiem jeszcze wyższym i bardziej litym niż próg Dolinki Litworowej. W obu dolinkach można obserwować przy pewnej dozie szczęścia liczne stadka kozic. To tu właśnie zaobserwowano największe w Tatrach Polskich stado liczące ponad 40 osobników.
Obie dolinki są ciekawe również ze względu na ich historię geologiczną. W odróżnieniu od swych polodowcowych odpowiedników z części krystalicznej Tatr, są one pozbawione jezior, które jakże malowniczo prezentowałyby się na wapiennym podłożu. Nie powinniśmy się jednak dziwić brakowi wody w tych dolinkach, wiedząc, że skała wapienna jest podatna na wypłukiwanie. Dlatego właśnie zamiast jezior w dolinach, tych znajdują się jedne z największych i najciekawszych, a zarazem najtrudniej dostępnych jaskiń tatrzańskich, zaczynających się kilkudziesięciometrowej głębokości studniami. Na Ciemniaku grań główna Tatr skręca na południe, jednak szlak biegnie w przeciwnym kierunku - niezwykle widokowe przejście do Tomanowej Przełęczy przez Stoły jest zabronione. Czerwone znaki prowadzą na północny zachód do Chudej Przełączki, skąd można pójść w dwóch kierunkach: do Kir lub do schroniska na Ornaku.
Ze szczytu Małołączniaka odchodzi niebieski szlak do Doliny Miętusiej i Doliny Małej Łąki. Czas zejścia do wylotu Małej Łąki 2 1/2 godz., a do Kir przez Miętusią 3 1/4 godz.
Zejścia z Chudej Przełączki
Szlakiem zielonym do schroniska na hali Ornak przez Dolinę Tomanową 2 godz. - powrót 2 1/2 godz.
Szlakiem czerwonym do Kir przez Twardy Upłaz i Adamicę 2 1/4 godz. - powrót 2 3/4godz.




Poprawcie to żenujące zdjęcie schroniska (powyżej), bo pokazuje lustrzane odbicie rzeczywistości - wszak głaz leży po lewej stronie od wejścia :D
Autor: Tadzik
A pewnie skoro tylko zjechali dupami na dół to powinni płacić
Autor: Leo
W tym roku niestety nie udało mi się być a z tego co widze było bardzo ciekawie. Tatry jednak już mnie ściągają bo już za tydzień na szlak ! xD
Autor: Tomasz
Bardzo fajny klimat festiwalu i atmosfera jak w schronach z roku na rok jest ciekawiej, podobało mi się.
Autor: ania
Ciekawe jak gorale w kierpcach chodzili po gorach? Ani podeszwy gumowej takie cudo nie ma ani usztywnionej kostki.
Autor: sjd