Wortal tatrzański - wTatry.com

Tatrolub - samolub

Szlakiem sobie idę, latem jak zawszę bo zimą nie lubię jak mi tyłek do slipów przymarza. Idę i myślę, … a że to przejście to muszę zrobić jeszcze raz nie tykając łańcucha (choć jest), w końcu kupić porządną i koniecznie czerwoną kurtkę techniczną na profi - gore, co by mnie ktoś czasem z taternikiem pomylił :). Na szczycie jak i na szlaku tłumy, przyglądam się ukradkiem stłoczonym na szczycie śledziom. Jezu jakie trampki… A taa to wlazła na Rysy prawie w majtkach … Tamta banda ubrana jak na piwo… no wychylaj się tak wychylaj to topr po zimne ciałko przyleci. Więcej o Tatrolub - samolub

Góry są dla wszystkich

Gorąca, wczesna kolacja po całym dniu łażenia po górach błyskawicznie znikała ze stołu. Z Murzasichla na Wołowiec i z powrotem to razem ponad piętnaście godzin od pobudki. ............................... Trudno opisać naszą radość, gdy po kolacji Wódz zadzwonił do meteo na Kasprowy i spytał o pogodę na następny dzień dla Tatr Wysokich. Chyba nie była rewelacyjna ta prognoza, bo lekko się skrzywił lecz wreszcie rzekł: – Przepakować plecaki, buty na glanc, umyć termosy, kanapki sam zrobię. Pobudka o drugiej. Wychodzimy przed trzecią. Idziemy przez Toporową, Murowaniec, Zawrat, Świnicę i Kasprowy. Powrót przez Kuźnice. Mówią, że wieczorem może przelotnie lać, ale kurtki mamy suche. Więcej o Góry są dla wszystkich

Posiad pod Ciemniakiem

Śniadanie przed schroniskiem ornaczańskim dojadłem pośpiesznie. Meteo zapowiadało na popołudnie opady deszczu, a mnie czekała daleka droga pod ciężkim plecakiem. Starą leśna drogą wolno podchodziłem pod Tomanową. Mocno starte bieżniki pionierek kiepsko trzymał się rozmoczonej ziemi. Skórzane pasy plecaka ostro wgniatały się w ramiona. Nawet podłożenie pod nie dwóch małych ręczników niewiele pomagało. To właśnie wtedy postanowiłem, że na kolejny wyjazd kupię sobie plecak ze stelażem i szerokimi miękkimi pasami.„Ciężki plecak, los garbatyW czoła pocie dźwigasz klnąc,A w plecaku jakieś graty,Trochę żarcia no i koc.Widzisz głupi jak to jest,Tyle drogi w taki deszcz”   Więcej o Posiad pod Ciemniakiem

Krzyż na Mnichu

Bezlitosne ujadanie budzika o piątej rano nie jest miłym dla ucha dźwiękiem. Tym bardziej, że kończył się był niezwykle miły letni pobyt w schronisku pięciostawiańskim, czyli Piątce jak je wiele lat temu nazwali protoplaści tatrzańskich peregrynacji. Fakt... jest na piątkę! Trochę połaziłem sam, z patrolem Straży Parku poszlajałem się po przepastnych stokach Miedzianego, spotkałem na wieczornych posiadach kilka ciekawych osób, nieco się powspinałem z jedną z nich... Czego więcej można chcieć? Teraz jednak kończył się ten pobyt i trzeba było cicho, nie budząc śpiących w sypialni i na korytarzach wynieść swoje graty i siebie samego na zewnątrz. Więcej o Krzyż na Mnichu

Noc na Babie

Biało niebieski autobus schował się za niedalekim zakrętem i mokra szosa na przełęczy w jednej chwili stała się zupełnie inna. Chwilę postałem patrząc na pusty zakręt. Jeszcze przed chwilą było tu kilka osób. Jedna była mi nawet bliska. Rozmowy, śmiechy, ktoś brzdąkał na gitarze. Wsiedli do tego autobusu i odjechali. Wszystko ucichło. Zostałem sam. Drobny deszcz siąpił delikatnie, ale uporczywie. Brezent skafandra jeszcze nie wysechł po nocnym łażeniu a już znów nasiąkał. Sweter i koszula też były wilgotne. W butach czułem ciepłą wodę. Wolno wszedłem w połogą drogę do schroniska na Markowych Szczawinach. Więcej o Noc na Babie

 Strona główna  |  Kontakt  |  Reklama  |  Polityka prywatności  |  Podziękowania  |  Mapa strony  |  RSS  |  Poprzednia wersja serwisu